Ostatnie sytuacje na świecie skłoniły mnie do refleksji na temat podejmowania decyzji. Może nawet trochę na temat autorytetów. Tyle państw na całym świecie i w obliczu jednego, tego samego problemu powstaje tak wiele różnych decyzji. 

Mamy ogromną ilość naukowców, specjalistów w danej dziedzinie. Są osoby, które wiedzą coś więcej na ten temat, a okazuje się, że padają tak różne decyzje w sprawie rozwiązania.

Wow. Interesujące to i trochę nawiązujące do roli psychologów i coachów, wspierających nas w rozwiązaniu problemu. O ile psycholodzy i coachowie z prawdziwego zdarzenia nie powiedzą nam co jest dla nas dobre o tyle psedo psycholodzy i pseudo coachowie już tak. 

Ciekawi mnie podejście innych osób do naszych problemów. W zależności, kogo zapytamy, otrzymamy inne odpowiedzi. Znajdą się również tacy, którzy poradzą jedno a w momencie kiedy ten sam problem dotknie bezpośrednio ich, zmienią zdanie (Wielka Brytania?). Niektórzy, z wielkim stresem, pomijając inne szkody (ekonomiczny dramat), bardzo ostrożnie podchodzą do problemu i stanowczo zabraniają wszelkiego ryzyka. 

Inni… bardzo swobodnie, pozwalają na zbyt wiele. Są również tacy, którzy kurczowo trzymają się swojego swojego zdania, pomimo ewidentnej nieskuteczności danych rozwiązań. 

No i wyżej wspomnieni znawcy…, którzy z pewnością mówią o rozwiązaniach kiedy problemy ich nie dotyczą. Są specjalistami w sensie ogólnym, indywidualnie niekoniecznie.

Czy kogoś neguję? Nie, to tylko refleksja … :) Decyzje należy podjąć i ciężko ocenić na wczesnym etapie jej skuteczność. Jeśli się wierzy we własną strategię, konsekwentnie się jej trzymać. Ma to sens…?

Idę o krok dalej… W pewnych sytuacjach konieczna jest improwizacja. I tak… Każdy improwizuje. Kiedy poszukujesz rozwiązania Twojego problemu to słuchaj, ale nie bierz niczego za pewnik. Ludzie mogą zapewniać Cię o skuteczności, mogą być znawcami, i pewnie są… W sensie ogólnym. Jeśli chodzi bezpośrednio o Ciebie, to ekspertem który w pełni zrozumie Twój problem jesteś Ty! Tylko Ty jesteś w stanie przyjąć jakąś strategię za rozwiązanie. Mało tego!

Tylko Ty bierzesz na siebie konsekwencje tych decyzji i ich pełną odpowiedzialność :) Mocno? No cóż… Życie ;)

Może warto posłuchać siebie, może już czas zaufać sobie.